Świadectwa i podziękowania za łaski otrzymane przez wstawiennictwo św. Dominika Savio




Nie mogę wyświetlić zawartości prawej kolumny


Świadectwo Eweliny

Chce opowiedzieć moja historie, aby dodać innym parom sił, nadziei i rozpalić ich wiarę, bo naprawdę warto zawierzyć się Bogu i prosić o wstawiennictwo Dominika Savio.

Latem 2008, rok po naszym ślubie zapragnęliśmy mieć dziecko. Po pół roku nieudanych prób zaczęliśmy się martwić i niecierpliwić. Rozpoczęłam wtedy odwiedzać lekarzy, którzy stawiali różne diagnozy, jedni że wszystko w porządku i mamy nadal się starać, drudzy że trzeba zrobić szczegółowe badania, inni że mam PCO i będzie problem z zajściem w ciążę. Pełna obaw zaczęłam szukać w internecie informacji na temat PCO. To był mój największy błąd, zamiast zawierzyć się Bogu i oddać się pod opiekę patrona, ja słuchałam opinii innych ludzi i czytałam komentarze na forach, które doprowadziły mnie do depresji.

W tamtej chwili czułam się ogromnie nieszczęśliwa, bezsilna i nawet zaczęłam myśleć, że moje życie nie ma sensu skoro nie mam dla kogo żyć. Mój mąż starał się mnie wspierać, ale nie potrafił mi pomoc, a ja nie chciałam przedstawiać mu szczegółowych przyczyn mojej depresji. Obawiałam się, że skoro on też tak pragnie dziecka, a ja nie mogę mu go dać, to mnie zostawi i zostanę już zupełnie sama.

Dziś wiem, że nie odszedłby, ale mój stan psychiczny przywoływał tylko czarne scenariusze. Przed wszystkimi, w tym moimi rodzicami, starałam się udawać, że wszystko jest w porządku, co było niezmiernie trudne i jeszcze bardziej pogłębiało moja rozpacz. W takich sytuacjach nawet najbliżsi ludzie których kocham nie są w stanie pomoc. Od tamtego momentu - był to styczeń lub luty tego roku [2009 r.], jedynie przed Bogiem mogłam się otworzyć, jedynie Jemu
wyjawić moje troski i jedynie Jemu zaufać.

Wtedy znalazłam tę stronę internetową i postanowiłam poprosić św. Dominika Savio o pomoc. Zamieściłam intencje, podjęłam postanowienia, nie rozstawałam się z różańcem i gorliwie się modliłam, bo tylko to dawało ukojenie mej bezsilności. W międzyczasie podejmowaliśmy kolejne próby i w marcu, dokładnie w Zwiastowanie NMP udało mi się zajść w ciążę. Moja radość była ogromna, ale lekarze twierdzili, że przy problemach z zajściem w ciążę częściej zdarzają się poronienia, przedwczesne porody i inne komplikacje. Od tamtej pory nie przejmowałam się opiniami lekarzy, artykułami na internecie, tylko zaufałam Bogu i codziennie prosiłam św. Dominika Savio o wstawiennictwo u Boga, abym mogla te ciążę donosić, aby poród przebiegał bez komplikacji i aby dziecko było zdrowe.

Wierze, że wstawiennictwo Dominika Savio pomogło i Bóg wysłuchał moich próśb, ciąża przebiegła wzorcowo, poród był na czas, silami natury, bez żadnych komplikacji - co więcej prosiłam, aby urodzić w czwartek, bo wtedy znajoma położna miała dyżur i udało się, dostałam skurczy porodowych o 12.00, a o 22.00 moja kochana, zdrowa córeczka pojawiła się na świecie. Przez cala ciążę czułam, że opatrzność czuwa nad nami, otrzymywałam wiele łask, depresja zakończyła się wraz z początkiem ciąży, a później już przeżywałam tylko radość i szczęście. Każdy ruch malutkiej, kopniecie, było wielkim przeżyciem. Ogarnął mnie spokój, ufność Bogu i Dominikowi i wiara w to, że wszystko będzie dobrze. Wszystkie moje prośby zostały wysłuchane, moje kochane dziecko ma dziś 10 dni, jest zdrowa, silna i cudowna.

Teraz z perspektywy czasu jestem wdzięczna Bogu, że poddał nas tej próbie, bo dziś moje szczęście i miłość do tego dziecka są dwa razy większe, bardziej doceniamy ten wspaniały cud życia i łaski którymi zostaliśmy obdarowani przez ostatnie 9 miesięcy. Jeśli coś łatwo przychodzi, to mniej się to docenia; ja i mój mąż kochamy maleństwo nad życie właśnie dlatego, że długo na nią czekaliśmy i bardzo pragnęliśmy jej, a Bóg wiedział, jaką drogą nas poprowadzić.

Ewelina